środa, 19 maja 2010

siodło jak klęcznik

Nie ma co się oszukiwać że pośladki u cyklisty narażone są na spore niewygody. Nie ma kłopotu przy krótkiej jeździe jednak na dłuższych dystansach warto zadbać aby tyłek zbyt bardzo nie odczuwał skutków jazdy.
Osobiście używam wąskiego i w miarę twardego siodła. Po pierwsze uda nie obcierają się o boki siodła a po drugie siedzenie nie zapada się w miękkie siodło. Oczywiście nie da się wyeliminować pewnego bólu pośladków ale takie siodło naprawdę minimalizuje skutki zbyt długiego siedzenia.
Podobnie jest z ławkami w kościele. Te niby mające ułatwić życie poduszeczki na klęcznikach zawsze przy dłuższym klęczeniu powodowały, że nie mogłem się skupić na modlitwie. Po 5 minutach kolana wołały abym się podniósł i dał im odpocząć. Na mszy nie ma problemu bo klęczy się tylko parę minut jednak przy adoracjach już problem jest istotny.
Poniżej mój rowerowy klęcznik firmy Selle Italia model -Shiver Troy Lee Designs. Urzekło mnie wyglądem i w miarę niewysoka ceną. Dodatkowo do jazdy na nim zachęcił mnie Ojciec, który wspaniałomyślnie dał mi je w prezencie. Opłaca się mieć dzieci - zmiękczają dziadków;)

6 komentarzy:

  1. Te klęczniki z poduszeczkami na kolana to rzeczywiście jakaś dziwna sprawa. Rozumiem, że mogą być pomocne dla ludzi starszych, chorych. Jednak czasami spotykam je w miejscach, gdzie zdecydowanie przeważają młodzi. :-) Z mojego doświadczenia jednoznacznie wynika, że najlepiej się człowiek modli w stanie lekkiej niewygody. Twardy klęcznik, twarda ławka i lekki głodek, bo mało co tak tak przeszkadza w modlitwie jak przepełniony żołądek. Ociężałość ciała "przerzuca się" wówczas na ociężałość ducha. Przynajmniej ja tak mam. :-)

    Nieodmiennie pozdrawiam

    Romo

    OdpowiedzUsuń
  2. jak tam pompki Romo? Może pora wzmocnić nogi i wyjść na rower albo pobiegać?

    OdpowiedzUsuń
  3. Quis - z pompkami na razie przerwa, bo coś mi się stało z nadgarstkiem, przy zginaniu i obciążaniu boli. Kolega mi mówi, że nie rozgrzewałem. A ja na to - to nadgarstek też trzeba rozgrzewać? :-) Tak czy owak ponieważ mi się "kontuzja" przedłuża odkurzyłem stare ciężarki (5-kilowe) i zamierzam się na małe, powiedzmy piętnastominutowe "pakowanko" przerzucić, bo trochę zasmakowałem. Nadgarstki przy tym są sztywne, więc powinno być OK. Co do biegania - to masakra dla mnie. Strasznie nudne (wybacz!). Rower już lepiej, ale stoi u teściowej, która mieszka w domku jednorodzinnym jakieś 30 km. od nas, więc siłą rzeczy rzadko jeżdżę.

    PS

    Mam pytanie techniczne - żeby tu pisać jako nieanonimowy trzeba koniecznie stworzyć własny blog na Bloggerze? Ja raczej prostaczek informatyczny jestem, więc pytam.

    I jeszcze jedno (wybacz Quis) do Tomka. Wpisałem Ci dziś komentarz pod nowym Twoim wpisem, ale teraz komputer mnie nie wpuszcza do Ciebie, bo nie jestem zaproszony. Jakaś moja wpadka techniczna, czy aż tak mnie nie lubisz? Tylko szczerze gadaj - nie obrażę się!

    R.

    OdpowiedzUsuń
  4. co do pisania jako nieanonimowy to nie mam pojęcia. jeszcze nie do końca wiem o co biega na tej platformie - dopiero to rozgryzam

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. bo ludzie są podłe jak każdy człowiek Zappo
    rozumiemy i czekamy na reaktywację

    OdpowiedzUsuń