Nie planuję żadnych wypadów rowerowych, żadnego biegania. Mając dwójkę małych dzieci nie ma to sensu. Co z tego, że w głowie zrodzi się plan przebiegnięcia 20 km jak w ten dzień dziecko zasypiające codziennie przed 20 zasypia po 21.Ucieka godzina, którą człowiek miał poświęcić na wylanie litrów potu.
Czasem wybiegając po dniu zabaw z dzieciakami po pierwszym kilometrze wiem, że mój ambitny plan zostanie zmodyfikowany o 30-40%.
Nie to, ze nie dam rady - zwyczajnie nie mam ochoty. Przebiegam wtedy założone minimum - 10 km i jestem usatysfakcjonowany.
Ktoś może zarzucić, ze nie mam w sobie ducha wojownika. To prawda- ale dzięki temu mam cały czas frajdę z pokonywania kilometrów. Kurczowe trzymanie się planu potrafi zabić ducha.
Wczoraj zamiast wrócić po pracy do domu poczułem jedność z szosą i zrobiłem sobie dodatkową godzinę jazdy na rowerze. Nie planowałem. Wiedziałem, ze dzieciaki już śpią i mogę sobie na to pozwolić. Zamiast pojechać prosto - skręciłem i zrobiłem mały objazd.
Przejechałem znajomą trasę, zobaczyłem jak sobie radzę na podjazdach, powdychałem spaliny i z uśmiechem na twarzy wróciłem do domu. Do tej rowerowej wycieczki wrócę w następnym wpisie.
W życiu duchowym także nie planuję. Z reguły wielkie plany niweczyła codzienność i prowadziło to tylko do niepotrzebnych frustracji. Mając ileś tam lat doświadczenia człowiek intuicyjnie wyczuwa co mu w danej chwili pomoże.
To jak z jazdą pod górkę. Nie zastanawiam się na jakim przełożeniu je pokonam - dostosowuję je intuicyjnie. Tak jak połykając szosowe kilometry poznaje się swoje możliwości i zespala się je z rowerem tak z upływem lat umie się dostosować modlitewny rytm do kondycji duszy.
Rytm - słowo klucz tego bloga.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rytm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rytm. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 7 czerwca 2010
piątek, 14 maja 2010
Złap odpowiedni rytm
Sztuka modlitwy i sztuka pedałowania mają ze sobą jeden wspólny i jakże ważny element - odpowiedni rytm. Aby modlitwa była rzeczywistym spotkaniem z Bogiem nie może być odmawiana zbyt szybko ani zbyt wolno. W pierwszym przypadku zanim Bóg z Tobą złapie kontakt Ty już go zrywasz. W drugim gdy On zacznie mówić Ty jeszcze nie zaczynasz słuchać. Gdy natomiast złapiesz właściwy rytm modlitwy spotkacie się i napełnisz swe wnętrze łaską. Modlitwa będzie miała sens. Podobnie na szosie. Coraz większą przyjemność sprawiają mi odcinki w czasie jazdy, gdzie można w sposób rytmiczny, w jednym tempie, z określona kadencją, pokonywać szosę. Człowiek wyrównuje oddech, serce miarowo pompuje krew do naczyń, koła równo poruszają się po szosie. Ty i rower zaczynacie tworzyć jedną istotę. Twój wysiłek przybiera bardziej modlitewny charakter. Zaczynasz odczuwać mistykę cyklizmu. Pamiętaj wsiadając na rower, że prędkość się nie liczy - liczy się właściwy rytm pedałowania.
Subskrybuj:
Posty (Atom)