Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rower. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rower. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 czerwca 2010

głód wiary i głód roweru

Dzisiaj miało być o moim wzorze kolarskim Janie Ullrichu, ale do niego wrócę może dziś wieczorem.
Idąc sobie z synkiem rano na spacer doświadczyłem głodu. Gdzieś tam dusza krzyczy aby się pojednać z Bogiem i ciało aby przeprosić się z rowerem. Coś obie Rzeczywistości pozostały gdzieś na uboczu. Problemy dnia codziennego, rodzina, brak czasu spowodowały, ze ograniczyłem pewne rzeczy do minimum. Grzech lenistwo wziął górę nad tym co rzeczywiście wartościowe.
Bieganie jest super sprawą jednak tam nie doświadczam pełni życia. Może być uzupełnieniem jednak nie zastąpi ramy roweru.
Gdzieś tam nastąpiło zespolenie się wiary z rowerem i jak wiara szwankuje to pedałowanie idzie także mozolnie. Duchowość cyklistyczna naprawdę jest moja drogą do Boga.
Wczoraj czytając mojego mistrza pisarskiego Chestertona natknąłem się na takie zdanie- " Tak wiele modnych dziś herezji stoi twardo dziś na nogach, ponieważ nie mają głów, na których można by je postawić."
Będę się starał tak połączyć moja pasję z wiarą aby miała głowę w Kościele a koła na asfalcie.

piątek, 14 maja 2010

Codzienna praca nad sobą

Aby pielęgnować swą pasję rowerową trzeba pracować nad nią jak nad rozwojem życia duchowego.
Na początku fascynacji jazdą wystarcza ci samo kręcenie. Nieważne, że jeździsz ze śmieszną średnią, ubierasz się nieodpowiednio, czy rower ci skrzypi. Frajda z przemierzania krajowych szos jest wystarczającym afrodyzjakiem.
Ale zupełnie jak w życiu duchowym po okresie zauroczenia wiarą następuje szara rzeczywistość- stagnacja. Twoje życie duchowe potrzebuje nowych bodźców, pożywki do rozwoju. Już nie wystarcza krótki paciorek i dobry uczynek. Zaczynasz zgłębiać literaturę duchową, częściej uczęszczasz do sakramentów i w ten sposób budujesz więź z Bogiem.
Z jazdą jest tak samo. Zaczynasz kombinować co zrobić aby jeździć efektywniej, wygodniej i na cicho pracującym sprzęcie. Stawiasz sobie jakiś cel i dążysz aby go zrealizować.
W życiu duchowym pomocny jest różaniec, sakramenty, Pismo św, literatura duchowa. Jedni modlą się więcej na różańcu inni codziennie uczęszczają do kościoła. Każdy szuka rzeczy, która bardziej przybliży go do nieba, która będzie mu bardziej pomocna w codziennej walce ze złem.
W jeździe na rowerze jest zupełnie tak samo- tylko instrumenty i cele są inne. Dla wierzącego celem jest niebo, dla cyklisty przejechanie iluś kilometrów, osiągnięcie konkretnych wyników itp, itd. I tu życie oferuje mu szereg rozwiązań jak licznik z tysiącem funkcji, pulsometr, trenażer, rower szosowy czy góral. Oferta jest tak szeroka, że zupełnie jak w chrześcijaństwie człowiek zawsze znajdzie coś dla siebie. Co ja znalazłem i co pomaga mi w codziennej jeździe opiszę w kolejnych odsłonach pamiętnika katolika- cyklisty.