Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sylwester Szmyd. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sylwester Szmyd. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 maja 2010

Sylwester Szmyd

Od roku nosze się z zamiarem napisania krótkiej notki o tym Panu. Dzieci śpią i jest chwila aby to uczynić.
Nie będę przytaczał w jakich drużynach jeździł, skąd pochodzi, co lubi. To sobie można wyczytać na jego blogu, w gazetach.
Nawiązując do tematyki bloga uderzę w inny ton.
Jan Paweł II przypominał, że świat potrzebuje zwyczajnych świętych. Nie żadnych wielkich autorytetów ale ludzi poświęcających się swoim obowiązkom rodzinnym czy zawodowym w stu procentach. Takich, którzy po cichu budują ziemskie christianitas, którzy zdając sobie sprawę z własnych słabości potrafią jednak dokonywać rzeczy wielkich - dawać przykład cichym zwyczajnym życiem.
Właśnie tak widzę Sylwestra Szmyda w kolarskim świecie. Wykonując solidnie swoją pracę gregario, czyli pomocnika najlepszych w drużynie potrafi zmienić losy wyścigu. Od niego w dużej mierze zależy jak lider zaprezentuje się na mecie i czy zbierze laur zwycięstwa. O pracy Sylwestra będzie pamiętać garstka pasjonatów. Nie będą podawać, że Basso wygrał dzięki pracy Sylwestra Szmyda, jednak to w znacznej mierze po cichu on zbudował to zwycięstwo.
U Sylwestra Szmyda uderza też fakt, ze zdaje sobie on sprawę że nie jest stworzony do bycia liderem bo jak twierdzi nie ma w nim aż tyle talentu, ale jest stworzony do bycia pomocnikiem. I to najlepszym pomocnikiem.
Właściwy człowiek na właściwym miejscu.
Trzymam kciuki za Pana dalsze pomykanie po szosie!!!!!!!