Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szata. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 maja 2010

szata liturgiczna cyklisty

Nigdy nie wsiadam na rower bez kasku, spodni z tzw. pampersem i butów spd. Bez tych trzech podstawowych rzeczy jazda staje się zwyczajną rzeczą, wręcz profanacją. Kask zmienił u mnie podejście do jazdy. Stał się bodźcem do zwiększonej pracy nad sobą. Gdy już braknie sił poprawienie kasku na głowie przypomina, że nie można się poddawać. Spodnie z pampersem zapewniają niesamowity komfort jazdy nawet w upale. Tylko raz przejechałem dystans z Poznania do Bydgoszczy w zwykłych ciuchach. Po 100 km nie wiedziałem jak na rowerze usiedzieć a z rzeczy można było wodę wyżymać. Wkładka odprowadza pot z tyłka co pozwala zminimalizować ryzyko odparzeń. Buty spd dają dodatkowy napęd bo nawet podciągając nogę ku górze napędzasz rower czego nie ma w tradycyjnym pedale. Jazda bez tych trzech podstawowych rzeczy to jak odprawienie przez księdza mszy bez ornatu i alby. Jazda staje się profanacją szosy. Zamienia szlak który przemierzasz w zwykłą trasę. Msza z księdzem ubranym w garnitur byłaby czymś niestosownym i tak samo jest z jazdą na rowerze bez odzieży rowerowej. Aby kontemplować szosę musisz przywdziać szaty godne miejsca. Oczywiście zawsze możesz zostać pastorem i ubierać się w garnitur na nabożeństwo. Ja zawsze wolałem katolicyzm z jego szatami liturgicznymi dlatego też pomykam po szosie w kasku.